Browsed by
Autor: ariennea

O leniuchowaniu

O leniuchowaniu

Dwa lata temu wpadła mi w ręce książka Ulricha Schnabela pod tytułem: „Sztuka leniuchowania. O szczęściu nic nie robienia.” To niepozorna pozycja, na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że jest to kolejny poradnik z gatunku „10 rzeczy, które uczynią Cię szczęśliwszym”. Nic bardziej mylnego. Ulrich Schnabel jest publicystą niemieckiego Die Zeit i z dziennikarską rzetelnością podszedł do tematu odpoczynku. W książce próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie, czym jest i czym było kiedyś leniuchowanie, jaką rolę odgrywa w naszym życiu i w jakie pułapki wpędza nas współczesny styl życia, pogoń za sukcesem, #fomo, #yolo itp..

Podczas lektury tej książki wynotowałam mnóstwo fragmentów, które po dwóch latach nadal wydają mi się ważne. Poniżej dwa z nich (do pozostałych na pewno jeszcze kiedyś nawiążę):

Sztuka leniuchowania uzależniona jest jednak także od spełnienia innego podstawowego warunku: od naszej umiejętności unikania dekoncentracji i korzystania w pełni ze szczęścia zawierającego się w jednej tylko chwili.

Czyli ponownie wspomniana już wcześniej uważność! Skoro ta myśl wraca jak bumerang przez tysiąclecia, to chyba coś w niej musi być…

A przede wszystkim nie stresujcie się czasem wolnym! Z tym jest tak jak ze szczęściem: nieustanna tęsknota za “prawdziwym szczęściem” staje się największym źródłem naszego nieszczęścia.

Do tej myśli wracam wielokrotnie przed i w trakcie urlopu, a także podczas dłuższych weekendów.

PS. Taka ciekawostka z dzisiaj: shinrin-yoku

PS2. Współczesny styl życia, to jest dyskusyjna sprawa – po lekturze „The Conquest of Happiness” Bertranda Russella jestem skłonna twierdzić, że współczesny styl życia jest właściwie tym samym stylem życia, który stresował ludzkość na początku dwudziestego wieku, tyle tylko, że teraz mamy smartfony i inny gadżety przez które jesteśmy non-stop online.

Filozofia praktyczna 3

Filozofia praktyczna 3

Panuje moda na uważność, wszędzie hashtagi #mindfulness i #slowlife, a tymczasem Marek Aureliusz w „Rozmyślaniach” pisał o niej już dawno temu!

Każdej chwili usilnie dbaj o to, jako Rzymianin i jako mężczyzna, byś, co masz właśnie pod ręką, to załatwił z pełną a nieudaną godnością i miłością i swobodą i zachowaniem sprawiedliwości i byś zapewnił sobie niezależność od wszelkich innych myśli. Zapewnisz zaś ją sobie, jeżeli będziesz każdą pracę wykonywał, jakoby ostatnią w życiu, tak, by była wolna od wszelkiej nierozwagi i rażącej niezgody z nakazami rozumu i od obłudy i samolubstwa i niezadowolenia z losu. Widzisz, jak niewiele jest warunków, po których spełnieniu można pędzić życie miłe i bogobojne. Bogowie bowiem nic więcej nie będą żądali od tego, który to zachowuje.

I jeszcze taka myśl:

Nie widziano jeszcze, by kto był nieszczęśliwy z tego powodu, że nie troszczy się o to, co się dzieje w duszy innego człowieka. Ci zaś muszą być nieszczęśliwi, którzy nie śledzą z rozwagą drgnień duszy własnej.

Filozofia praktyczna 2

Filozofia praktyczna 2

Ponownie „Zaufaj życiu” Marcina Fabjańskiego:

Opie­ra­nie szczęścia na wy­obrażeniu tego, jak po­win­no ono wyglądać, tyl­ko nam to szczęście za­bie­ra.

 

Jed­no z nie­bez­pie­czeństw, ja­kie kryją się za po­go­nią za szczęściem i ucieczką od nieszczęść, po­le­ga na tym, że za szczęście uzna­je­my przy­jem­ność, a za nieszczęście – przy­krość. Kie­dy tak się dzie­je, tra­ci­my wol­ność. 

Filozofia praktyczna 1

Filozofia praktyczna 1

Cytując za Marcinem Fabjańskim:

Tra­dy­cje prak­ty­ki fi­lo­zo­ficz­nej mogą być dla nas in­spi­racją, ale akt fi­lo­zo­fo­wa­nia wy­ma­ga sa­mot­ne­go prze­dzie­ra­nia się przez błędy myśle­nia, „wdru­ki” kul­tu­ro­we, skłonność umysłu do przełącza­nia się na au­to­pi­lo­ta. Każda fi­lo­zo­fia prak­tycz­na jest fi­lo­zo­fią oso­bistą. 

 

Take gentle care of yourself

Take gentle care of yourself

Na cupofjo przeczytałam kiedyś taki cytat:

Take gentle care of yourself

Są takie dni, a na jesieni i zimą jest ich szczególnie wiele, kiedy człowiek (prawdopodobnie nie każdy, ale ja na pewno) miewa skłonności do zamyślania się nad swoim życiem prawie na śmierć. Powszechnie określa się to zjawisko jesienną chandrą. Uczucie apatii, rozdrażnienia, brak energii, poczucie beznadziejności. Nie mylić z depresją.

Jak zwał tak zwał. Niezależnie od terminologii, natłok egzystencjalnych dylematów szaro-burą porą roku, to raczej nic przyjemnego.

Lekarstwo na tę przypadłość w moim przypadku jest tylko jedno. Wystarczy potraktować siebie łagodniej. Przecież nie ma słońca, jest zimno, masz ekstremalny deficyt witaminy D3, więc porzuć tę osławioną wielozadaniowość i pozwól sobie myśleć i robić tylko jedną rzecz na raz, bez pośpiechu, krok po kroku. Roztrząsanie bólu istnienia zostaw na wiosnę. Jak zrobi się cieplej, łatwiej będzie spojrzeć na życie z otwartym umysłem. A kto wie, może wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca uznasz, że to, co tak Cię dręczyło na jesieni, wcale nie jest takie przytłaczające.

Read More Read More

Początek

Początek

Każdego roku na jesieni przychodzi mi do głowy myśl, żeby założyć bloga. Do tej pory kończyło się na eksplorowaniu platform blogowych (blogspot, tumblr, wordpress.com) i ewentualnie kilku wpisach. Ot, taka jesienna potrzeba zrobienia czegoś kreatywnego, która dość szybko ginęła wśród innych pomysłów.

Tym razem jest jednak inaczej – w końcu przekonałam siebie samą, że nie muszę być oryginalna. Nie muszę planować tutaj misji na Marsa ani tworzyć nowych koncepcji filozoficznych. Nie muszę wrzucać regularnie miliona zdjęć, fotografować wymyślnych przepisów i „10 najfajniejszych rzeczy w maju”. Blogi, które najchętniej czytam, to głównie przemyślenia zwykłych (nie mylić z przeciętnych!) kobiet, które opisują swoją codzienność – to co je cieszy, zachwyca, wprawia w zdumienie, zasmuca. Teraz już wiem, że to, co najbardziej doceniam w tych blogach, to szczerość i uważna obserwacja – siebie samej, innych, świata.

Taki ma być właśnie ten blog – szczery i otwarty (na tyle na ile pozwoli mi mój introwertyczny emocjonalnie mózg). Mam nadzieję, że dla mnie będzie to swego rodzaju „myślodsiewnia”, a jednocześnie liczę na to, że te moje przemyślenia (czasami ciężko wypracowane) komuś się przydadzą.