Take gentle care of yourself

Take gentle care of yourself

Na cupofjo przeczytałam kiedyś taki cytat:

Take gentle care of yourself

Są takie dni, a na jesieni i zimą jest ich szczególnie wiele, kiedy człowiek (prawdopodobnie nie każdy, ale ja na pewno) miewa skłonności do zamyślania się nad swoim życiem prawie na śmierć. Powszechnie określa się to zjawisko jesienną chandrą. Uczucie apatii, rozdrażnienia, brak energii, poczucie beznadziejności. Nie mylić z depresją.

Jak zwał tak zwał. Niezależnie od terminologii, natłok egzystencjalnych dylematów szaro-burą porą roku, to raczej nic przyjemnego.

Lekarstwo na tę przypadłość w moim przypadku jest tylko jedno. Wystarczy potraktować siebie łagodniej. Przecież nie ma słońca, jest zimno, masz ekstremalny deficyt witaminy D3, więc porzuć tę osławioną wielozadaniowość i pozwól sobie myśleć i robić tylko jedną rzecz na raz, bez pośpiechu, krok po kroku. Roztrząsanie bólu istnienia zostaw na wiosnę. Jak zrobi się cieplej, łatwiej będzie spojrzeć na życie z otwartym umysłem. A kto wie, może wraz z pierwszymi promieniami wiosennego słońca uznasz, że to, co tak Cię dręczyło na jesieni, wcale nie jest takie przytłaczające.

Może warto też sobie pomedytować. Mindfulness, uważność – znowu nieistotna jest nazwa, znacznie ważniejsza jest definicja. Żyj tu i teraz, nie zamartwiaj się przyszłością, ani nie rozpamiętuj przeszłości, bo przecież chodzi o to, by mogła nas cieszyć filiżanka herbaty o poranku.

P.S. Wygląda na to, że nie tylko na mnie działa metoda małych kroków.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *